Dlaczego tak trudno wprowadzić zmianę, nawet gdy bardzo jej chcesz?
Na początku roku wiele z nas czuje dokładnie to samo:
„Tym razem naprawdę chcę coś zmienić.”
Pragniemy mieć dla siebie więcej czasu. Chcemy bardziej dbać o ciało i kondycję. Postanawiamy mniej spraw odkładać na później i w ogóle pragniemy działać skuteczniej, doprowadzać więcej spraw do końca. Może poprawić nasze relacje, odnowić te zaniedbane, zbudować nowe.
A jednak — mimo szczerych chęci — po kilku tygodniach wszystko zaczyna wyglądać znajomo. Motywacja słabnie, entuzjazm znika, a w głowie pojawia się cichy, ale bolesny głos:
„Znowu się nie udało.”
Jeśli to znasz, chcę Ci powiedzieć coś bardzo ważnego już na początku:
to nie znaczy, że jesteś słaba, leniwa albo nieskuteczna.
Chęć zmiany to za mało — i to nie Twoja wina
Przez lata uczono nas, że zmiana zależy głównie od: silnej woli, motywacji, dyscypliny, „wystarczającego chcenia”.
Problem w tym, że wiele osób naprawdę chce, a mimo to stoi w miejscu.
I to rodzi ogromne poczucie frustracji oraz wstydu.
Prawda jest taka, że zmiana nie zaczyna się od planu — tylko od poczucia bezpieczeństwa.
A tego nie da się „wymusić” postanowieniem ani planem w kalendarzu.
Dlaczego Twój system wewnętrzny może blokować zmianę?
Jeśli od dłuższego czasu: odkładasz ważne sprawy, masz wrażenie, że ciągle zaczynasz od nowa, czujesz napięcie, gdy myślisz o „byciu konsekwentną”,
to bardzo możliwe, że Twój system nerwowy chroni Cię przed nowym.
Dlaczego to robi?
Bo dla Twojej psychiki zmiana często oznacza: niepewność, ryzyko porażki, możliwość krytyki, wyjście poza znane i wejście w obszar, w którym może czekać na Ciebie niebezpieczeństwo.
Twój system nerwowy reaguje na Twoją chęć zmiany pracy czy pójścia do siłowni dokładnie tak samo, jakbyś za chwilę miała opuścić bezpieczną jaskinię i wejść prosto w paszczę lwa, który czeka na zewnątrz.
Nawet jeśli świadomie chcesz czegoś innego, Twoja podświadomość może robić wszystko, żeby utrzymać to, co znane i „bezpieczne” — nawet jeśli to bezpieczeństwo jest niewygodne.
To nie sabotaż.
To strategia przetrwania.
Dlaczego presja i „muszę się w końcu ogarnąć” nie działają?
Dlatego im bardziej naciskasz na siebie, stawiasz sobie ultimatum, próbujesz „naprawić się” siłą,
tym mocniejszy pojawia się opór.
Presja wysyła do układu nerwowego jasny sygnał:
„Jest zagrożenie. Trzeba się bronić.”
A w stanie napięcia trudniej podejmować decyzje, trudniej działać konsekwentnie, trudniej ufać sobie.
Dlatego tak wiele prób zmiany kończy się wyczerpaniem zamiast ulgą.
Zmiana, która naprawdę działa, zaczyna się inaczej
Trwała zmiana nie polega na ciągłym motywowaniu się, kontrolowaniu każdego kroku, poprawianiu siebie bez końca i robieniu sobie wyrzutów, jeśli nie zrealizowałaś założeń i planów.
Zaczyna się od regulacji emocji, zbudowania poczucia bezpieczeństwa i zrozumienia, dlaczego coś jest trudne, zamiast oceniania się, że coś Ci się nie powiodło.
Trwała zmiana nie polega na ciągłym motywowaniu się, kontrolowaniu każdego kroku, poprawianiu siebie bez końca i robieniu sobie wyrzutów, jeśli nie zrealizowałaś założeń i planów.
Zaczyna się od regulacji emocji, zbudowania poczucia bezpieczeństwa i zrozumienia, dlaczego coś jest trudne, zamiast oceniania się, że coś Ci się nie powiodło.
Jeśli naprawdę chcesz wprowadzić zmianę w swoim życiu, to zaakceptuj fakt, że jej wprowadzanie to maraton, a nawet ultra maraton, nie sprint.
Że plan tworzysz w oparciu o zasadę minimum i to minimum jest podstawą Twojego działania.
Jeśli na przykład chcesz pracować bardziej efektywnie i w skupieniu przez 7 godzin dziennie, pomyśl sobie, przez jaki czas jesteś dziś w stanie utrzymać skupienie. 10–15 minut? W porządku.
Wykonuj swoją pracę w skupieniu przez 10–15 minut.
Pochwal się za to, że Ci się udało.
Powtórz to przez kolejnych 5 dni.
A od kolejnego tygodnia dodaj 5 minut.
I stopniowo, z tygodnia na tydzień, wydłużaj czas swojej koncentracji w pracy.
Czy to brzmi jak żmudny i powolny trening? Być może.
Dlatego za każdym razem — niezależnie czy zrealizujesz 100% czy 5% swojego planu — zamiast czuć rozgoryczenie bądź złość na siebie, podziękuj sobie, pogratuluj sobie, uciesz się tym, co osiągnęłaś.
Nie ważne, jak małe to osiągnięcie Ci się wydaje.
Tylko w taki sposób, kiedy przestajesz walczyć ze sobą, a zaczynasz siebie słuchać i nagradzać — opór, który stawiał Twój system nerwowy, stopniowo traci sens.
Wychodzisz z jaskini i krok za krokiem uczysz swój układ nerwowy, że w zmianie nic nie czyha na Twoje życie, nic Ci nie zagraża.
I dopiero wtedy pojawia się przestrzeń na realne, spokojne działanie.
Jeśli jesteś w tym miejscu — to ma sens
Jeśli czytając ten tekst czujesz ulgę albo myśl:
„W końcu ktoś to rozumie” — to nie jest przypadek.
W swojej pracy wspieram kobiety, które:
- są zmęczone presją i samokrytyką
- wiedzą „co robić”, ale nie potrafią tego wdrożyć
- chcą zmiany, która nie wymaga walki ze sobą
Łączę pracę z nastawieniem (mindsetem) z hipnoterapią skoncentrowaną na rozwiązaniach (solution focused hypnotherapy), aby zmiana była:
- bezpieczna
- dopasowana do Ciebie
- i naprawdę trwała.
Jeśli czujesz, że to, o czym piszę, jest Ci bliskie — zapraszam Cię do kontaktu.
Możesz:
• napisać do mnie wiadomość
• zadać pytanie
• lub sprawdzić, czy moja forma pracy jest dla Ciebie odpowiednia
Nie musisz wiedzieć dokładnie „co dalej”. Wystarczy, że nie chcesz już iść dalej sama.
Related Posts
Co zrobić, żeby mieć szczęście w życiu?
Czy szczęście to coś, z czym jedni się rodzą, a inni – niestety – nie?Czy szczęście jest
Czym naprawdę jest praca z podświadomością (i czym na pewno nie jest)
„Chciałabym coś zmienić, ale nie wiem, czy praca z podświadomością jest dla mnie.” To zdan
Nie potrzebujesz silniejszej motywacji. Potrzebujesz mniej presji i porównywania się do innych
Jeśli często myślisz o sobie:„Gdybym była bardziej zmotywowana, wszystko wyglądałoby inaczej
Dodaj komentarz